piątek, 7 marca 2008

rzęsista znajomość

To pojechałem z tytułem... Owszem, słownik wyrazów bliskoznacznych jest mi bliski. Lansuję się jak cholera, a co... Ale o znajomości miało być, więc do rzeczy. Chodzi o wspomnianą już na łamach niniejszego bloga Gabę Kulkę. Nie wdając się bardzo mocno w nie do końca oczywiste powody mojego entuzjazmu przejdę do przechwałek :-)

Oto 35 dni po niespodziewanym odkryciu i samoistnej wręcz fascynacji twórczością artystki, po niespełnionych planach wyjazdu na koncert do Warszawy (na zaproszenie!), po zapoznaniu się z materiałami z archiwów serwisu youtube, po udanej próbie nawiązania kontaktu, po mniej lub bardziej udanym utrzymaniu tego kontaktu (sic!) ... ...po tym wszystkim aż by się chciało sparafrazować, "Nie chce Mahomet przyjść do góry, góra przyszła do Mahometa"...

1 marca 2008 Gaba przyjechała do Łodzi wypromować swoją płytę "Out" i przy okazji zagrać mini koncert w Empiku w Manufakturze. Nie będę się rozpisywał o samym koncercie, nie będę pisał też o płycie, no chyba, że wspomnę tylko, że moja od tamtej pory jest z autografem :-)

Dość, że poinformuję, że 35 dni po odkryciu spotkałem Gabę tête à tête (ha!) A gdyby moje słowa okazały się mało przekonujące oto dowód:



/foto by tcob/

Dzięki !

1 komentarze:

Izu pisze...

ja też mam płytę z autografem :D
Gabrielę odkryłam jakiś rok temu, nie było jeszcze wtedy wiele na youtube, nie było prawie nic... W każdym razie ciągle czytałam o jakimś koncercie Gaby w Warszawie.. yh zazdrość. Marzyłam sobie żeby przyjechała do Kielc... więc tak marzę sobie marzę, patrzę raz na zapowiedzi koncertów w Kielcach a tu Gaba! Euforia!
Ostatnio byłam też w Warszawie w Cafe Kulturalna.. kultury zbyt wiele tam nie widziałam no ale koncert był cudowny :D
Pozdrawiam Panie subskrybencie :]