Goniąc jednak tę myśl (bo już ucieka), w zasadzie to mało odkrywczą chyba (przynajmniej na końcu języka przybrała taki posmak) wpadłem na pomysł świetnej świetlnej dekoracji ściany. Oczywiście wpadłem nań błądząc za pomocą wspaniałego narzędzia jakim jest Stumble. Aż chciałoby się rzec, że potknąłem się o ten pomysł i niewiele odbiega to od faktów. Tym zawiłym sposobem doszedłem do konkluzji, że to w zasadzie nie jest stricte mój pomysł, moja myśl to tylko idea upowszechnienia, (nie owijając już dłużej w bawełnę), sztuki.
Sztuki jaką niewątpliwe (przynajmniej według mnie) jest twórczość artystki Kumi Yamashita Nie jestem krytykiem więc nie zamierzam wystawiać tutaj recenzji. Podzielę się tylko moją skromną refleksją. Jako architekt wnętrz uważam, że jest to genialny pomysł na rozwiązanie dekoracji ściany i dekoracyjnego oświetlenia w jednym. Zresztą jak się okazuje twórczość artystki już została wykorzystana w przestrzeni publicznej.
Owszem, można mieć obawy, że lampy rzucające na ścianę cienie kotków na dachu lub gołębi siedzących na drucie mogą ocierać się o kicz. Ale to wszystko pozostanie chyba i tak kwestią wyczucia. Osobiście byłbym skłonny zaryzykować mieszkanie z duchami (taka metafora postaci siedzących na... ...ścianie ?)
No i jak ? Czy może to stanowić alternatywę dla art of wall ?

duchy...

można by powiedzieć, że zdjęcie z realizacji

zamiast zdjęć rodzinnych

zamiast portretu dziadka
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony artystki i zostały użyte bez jej wiedzy i zgody ale ku jej chwale. Proszę mieć to ewentualnie na względzie.
Na zakończenie odrobina humoru dostarczona przez znajomego który chyba jednak się do mnie nie przyznaje (wyciągnąłem to od niego z opisu gg).

0 komentarze:
Prześlij komentarz